Polacy zagrożeni zawałem

Polacy zagrożeni zawałem
Zawał serca atakuje Polaków dwa razy częściej niż mieszkańców innych krajów UE. Okazuje się jednak, że w ciągu roku na atak serca nie umiera nas więcej niż Niemców czy Brytyjczyków. To niewątpliwy sukces polskich kardiologów. Niestety, po 12 miesiącach od zawału liczba zgonów w Polsce rośnie.
Polska kardiologia interwencyjna jest na światowym poziomie. Porównanie efektów leczenia nowotworów w Polsce z resztą Europy napawa wstydem. Lepsi są od nas w tej dziedzinie nawet Czesi i Słowacy. Jeśli jednak przyjrzymy się efektom leczenia chorób serca, okazuje się, że nasza kardiologia interwencyjna jest jedną z najlepszych w Europie, a nawet na świecie. Problem polega na tym, że jej sukcesy zostają zaprzepaszczone przez niedostateczną opiekę zdrowotną nad pacjentami, którzy przeszli zawał oraz przez brak ich edukacji.

Sercowe sukcesy

Zmiana stylu życia oraz rozwój kardiologii interwencyjnej w okresie ostatnich 15 lat w Polsce spowodował redukcję liczby zgonów z powodu zawału o połowę. – W największym stopniu jest to efektem zmiany stylu życia – mniej Polaków pali, więcej się rusza, odżywiamy się lepiej. Nie bez znaczenia była również rozsądna polityka zdrowotna państwa w tym względzie. Doposażono wiele szpitali, wyszkolono lekarzy, pojawiły się nowe skuteczne leki i rozwinięto kardiologię interwencyjną – mówi prof. UJ Piotr Jankowski Przewodniczący Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Choroby serca i naczyń stanowią jednak nadal jeden z głównych problemów zdrowotnych w naszym kraju. Są główną przyczyną zgonów – z powodu chorób układu krążenia umiera prawie połowa Polaków. Specjaliści szacują, że jest możliwa redukcja liczby zachorowań oraz zgonów na chorobę wieńcową, w tym zawał serca o połowę. O tym jak najskuteczniej to zrobić – dyskutują lekarze podczas odbywającego się w Krakowie kongresu: Kardiologia Prewencyjna 21-22 listopada 2014 r.

Czas ma znaczenie

Prof. Zbigniew Kalarus, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreśla, że choć odsetek zgonów z powodu zawału serca w ciągu roku od jego wystąpienia wynoszący u nas około 19% jest podobny jak w innych krajach UE, to może zostać jeszcze zredukowany. – W Polsce na zawał zapada rocznie około 80 tys. osób, a w ciągu pierwszego roku umiera prawie 1/5 z nich. Mówimy więc o ogromnej ilości pacjentów. Musimy zrobić wszystko, aby z roku na rok ten odsetek się zmniejszał i za 2 czy 3 lata wynosił nawet 13% – mówi kardiolog. Jedną z przyczyn złych rokowań leczenia zawału jest zbyt późno rozpoczęta terapia. – Dlatego każdy ból w klatce piersiowej powinien zostać zdiagnozowany przez lekarza – mówi prof. Kalarus. – Pacjent, który trafi na oddział w ciągu godziny od wystąpienia objawów, ma znacznie większe szanse niż ten, który zjawi się po sześciu – dodaje. – Komórki serca zaczynają umierać po 20 minutach od zamknięcia naczynia, przy czym największym zagrożeniem dla pacjenta jest nagłe zatrzymanie pracy serca zanim zostanie on objęty opieką przez medyków. Dlatego czas ma znaczenie – dodaje prof. Jankowski. Zdaniem lekarzy, należy edukować chorych, aby nie lekceważyli objawów zawału i natychmiast wzywali pomoc.

Życie po zawale

Słabe wyniki Polaków, jeśli chodzi o przeżywalność w ciągu trzech lat po zawale, wynikają zarówno z braków w opiece kardiologicznej, ale też z trybu życia pacjentów. W Polsce w okresie roku od zawału rehabilitacji poddawanych jest zaledwie 22% pacjentów. Tymczasem ma ona ogromne znaczenie w profilaktyce kolejnych zawałów. – Właściwie zorganizowany program edukacji i rehabilitacji kardiologicznej nie tylko wdraża do regularnej aktywności fizycznej, zdrowej diety, leczy z uzależnienia od tytoniu, poprawia samopoczucie chorych, pomaga walczyć z depresją i zmniejsza stres związany z przebyciem zawału serca, ale uczy także regularnego przyjmowania leków – mówi prof. Jankowski. Ważna jest też współpraca chorego z lekarzem i przestrzeganie jego zaleceń. Jeśli chory palił papierosy lub nadużywał alkoholu, powinien tego zaprzestać. Musi zacząć regularnie przyjmować leki, niektóre nawet do końca życia. Ważne jest też, aby wdrożył odpowiednią dietę i aktywność fizyczną.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Kardiolodzy podkreślają, że aby zmniejszyć liczbę zawałów w Polsce, potrzebna jest zmiana stylu życia większości społeczeństwa. – Zmiany miażdżycowe zaczynają się już u nastolatków, którzy konsekwencje swoich zachowań odczują po czterdziestce – mówi prof. Kalarus. Prof. Jankowski dodaje, że niezdrowy styl życia, palenie tytoniu, siedzący tryb życia, dieta bogata w tłuszcze zwierzęce, a uboga w warzywa i owoce, są przekazywane dzieciom przez rodziców w formie utrwalonych nawyków. Lekarze ostrzegają, że otyłość wywołuje stan zapalny organizmu i zwiększa ryzyko wystąpienia wielu chorób w równie istotny sposób, co palenie papierosów. Dlatego zalecają dietę zawierającą dużo warzyw i ryb, a mało tłustego mięsa. Jednym z elementów higieny, równie ważnym jak mycie zębów, powinna być aktywność fizyczna. Zaleca się aktywność fizyczną przez większość dni tygodnia (prawie codzienną), łącznie 2,5-5 godzin tygodniowo, o co najmniej umiarkowanej intensywności lub 1-1,5 godziny tygodniowo o dużej lub bardzo dużej intensywności. Może to być bieganie, pływanie, jazda na rowerze czy tenis. Istotne są również badania profilaktyczne. Każdy czterdziestolatek powinien zmierzyć sobie ciśnienie, zbadać poziom cukru i cholesterolu we krwi. Jeśli w najbliższej rodzinie są zawałowcy, takie badania dobrze zrobić nawet w młodszym wieku.

Tekst: Halina Pilonis


Źródło: http://www.medonet.pl/

Polub artykuł

Comments are closed.